Nieszczęśliwa, niespełniona i wiecznie zestresowana. Z oddechem presji na plecach,  mierzy się z nierealnymi oczekiwaniami, próbując osiągnąć nieosiągalne. Brzmi znajomo?

Jeśli rozejrzysz się wokół siebie, to z łatwością dostrzeżesz komunikaty mówiące nam o tym, co powinnyśmy robić, kim być, co mieć. Nic dziwnego, że poczucie, że to, co robimy i to, kim jesteśmy to –WCIĄŻ ZA MAŁO- narasta z niesłychaną siłą.

Cena, jaką płacimy za bycie w zaklętym kręgu „nigdy dość… (dobra/ładna/mądra/zdolna/utalentowana/kochana/szczupła/bogata) jest wysoka. Życie życiem okupionym zdrowiem, radością, spełnieniem, miłością, szacunkiem do siebie, wolnością.

To, co trudne, nieakceptowalne, mroczne i niechciane owiano zmową milczenia.  Bo w świecie zdominowanym przez „łatwo, szybko i przyjemnie” nie ma miejsca na to, co niedoskonałe.

Więc milczymy!

Milczymy, że pracujemy ponad miarę i nie widzimy efektów. Skrywamy poczucie pustki i zagubienia. Nie przyznajemy się przed nikim o tym, jak bardzo nam ciężko. Samokrytyka tnie niczym nóż. Poprzeczka coraz wyżej, a nam coraz bardziej brak sił. Marzenia niby bliskie, ale muszą jeszcze poczekać, bo nie jesteśmy gotowe lub poddajemy się przy pierwszych potknięciach. TO NASZA WINA!

Ale milczenie nie sprawi, że krytyczne głosy, które mamy w sobie znikną, problemy rozpłyną się w powietrzu, a sabotujące działania nagle zmienią się w wspierające. Milczenie sprawia, że krąg NIGDY DOŚĆ jeszcze bardziej się zacieśnia. Bezradność, zagubione i samotność. Oto, co dostajesz w zamian. Koło bycia niewystarczającą toczy się dalej.

Ankieta pełna bólu

Kiedy organizowałam badanie ankietowe dotyczące autodestrukcyjnych myśli i autosabotujących wyborów, nie przypuszczałam, że odzew będzie tak duży, a wyniki… tak bolesne. Zebrane odpowiedzi nazwałam ścianą płaczu. Wyobraź sobie jedno miejsce, w którym jak na dłoni widzisz samokrzywdzenie, ból i trudności, jakie doświadczają kobiety. Na ten moment ankietę wypełniło prawie 800 osób (dane z 6.01). Na pytanie:

  • Jak często jesteś dla siebie surowa? 317 kobiet odpowiada często, a 242 bardzo często.
  • Jak często podważasz swoją wartość? 294 często, bardzo często: 205, 159 czasami.
  • Jak często nie doceniasz swoich możliwości? Często: 350, bardzo często: 211
  • „Jestem do niczego”- jak często myślisz tak o sobie?  bardzo często 105 osób, często 211, czasami 292
  • Oceń a skali stopień dbania o siebie: 201 osób oznaczyło „5” na 10 stopniową skalę. 

Kiedy zapytałam o obszar, w którym doświadczają wstydu to najwięcej odpowiedzi dotyczyło ciała. W zasadzie nie było obszaru, którego wstyd nie objąłby swoim zasięgiem. Wstydzimy się tego, jakimi matkami jesteśmy, jakimi żonami, tego że jesteśmy same lub w nieudanym związku. Wstydzimy się pracy, relacji rodzinnych, kłopotów, które mamy.

Porażające!

SAME ZAKŁADAMY SOBIE PĘTLĘ NA SZYJĘ

To chyba jeden z najtrudniejszych zadań, jakie mamy – wzięcie odpowiedzialności za własną historię i przyznanie się przed sobą, że jesteśmy w pełni odpowiedzialne za to, czego doświadczamy. Krzywdzimy siebie. Idziemy przez świat z otwartą raną na sercu.

Krzywdziłam siebie i ja….

…kiedy założyłam firmę i zaczęłam opiekować się babcią chorą na demencję, co doprowadziło mnie do psychicznego wyczerpania i tkwiłam w tym dalej

…kiedy zwlekałam 5 lat, aby złożyć papiery na moje wymarzone studia (wcześniej tego nie zrobiłam, bo myślałam, że sobie nie poradzę)

…kiedy wstrzymywałam się z powstaniem wędrującej (czy sobie poradzę?)

…kiedy wdawałam się w relacje, które nie miały nic wspólnego z szacunkiem i miłością (ale jeśli będę dawać, dawać, dawać to….)

…kiedy podejmowałam decyzje kierując się lękiem, nie miłością

…kiedy trzymałam Melkę w rękach i traciłam wiarę, czy kiedykolwiek zacznie mówić, chodzić, śmiać się bez bólu

…kiedy odkładałam marzenia na lepszy czas

…kiedy dbanie o moje potrzeby schodziło na dalszy plan  

…kiedy pracowałam bez wytchnienia i nie doceniałam siebie

….kiedy biczowałam się za każdy błąd, bezlitośnie

Jeśli odnajdujesz w tych słowach cień siebie to proszę posłuchaj mnie bardzo uważnie: samokrzywdzenie nie ma nic wspólnego z tym, kim jesteś, co posiadasz i co masz do zaoferowania temu światu! NIC!

Dotyka nas wszystkich, bez względu na status związku na facebooku, ilość pieniędzy na koncie, ilość fanów na fanpagu, czy dyplomów na ścianie. Dotyka nas wszystkich.

MUSIMY WYBIERAĆ

Każdego dnia wybieramy myśli, którymi karmimy swój umysł i duszę. Każdego dnia podejmujemy wybory, które wspierają nas w życiu, jakie chcemy wieść, albo zaciskają pętlę na szyi.

To tak, jakbyś w każdej minucie stała na rozstaju dróg i musiała zdecydować, w którą stronę pójdziesz:

Możesz pozwolić, aby lęk zamknął Ci usta.

Możesz wybrać zadręczanie się i życie w żalu.

Możesz wybrać wyczerpanie i pracę ponad siły.

Możesz umniejszać siebie i krytykować.

Możesz wybrać milczenie i samotność.  

 

Ale możesz też wybrać siebie.

Pokazać się taką, jaką jesteś naprawdę.

Odsłonić swoje blizny i rany, swoje niedoskonałości.

Z odwagą wybierać to, co trudne, a nie to, co łatwe, proste.

Cieszyć się życiem bez względu na ilość centymetrów, czy polubień na stronie.

 

Nie jesteś sama. Razem jesteśmy silniejsze. Wstań i mów głośno o tym, co trudne. O tym, co jest ponad Twoje siły. Mów i proś o to, czego potrzebujesz.

Miłość?

Znam wiele kobiet, które kochają całym sercem. Innych, nie siebie. W imię miłości do partnera / dziecka są zdolne do wszystkiego. Wejść na największy szczyt lub poruszyć góry. Są nieposkromione. Widzą piękno w innych, ale nie w sobie. Kobiety, które na jakiekolwiek słowo swojej przyjaciółki, które wyraża zwątpienie w siebie, podważa jej wartość, reagują oburzeniem i gorąco protestują! Wierzą bezgranicznie w jej piękno i siłę. Nie dostrzegając swojej własnej! Aby spełnić cudze marzenie, z entuzjazmem, kreatywnością i siłą walki zabiorą się za działanie. Ale ich własne marzenie musi poczekać.

 

Moja droga, może już czas okazać taką miłość sobie samej?